poniedziałek, 3 lutego 2014

R5

- Chwila, moment. Czy dobrze zrozumiałam? Uważacie mnie za jakąś super Łowczynię bestii, która ma jakieś super zdolności i w jakiś super sposób ma uratować wasz cholerny świat? Hahahaha, dobre sobie. Żegnam państwa, nie chcę uczestniczyć w tym szalonym zebraniu cyrkowców.
- Sophie!
- Nie dam robić z siebie idiotki! Nie ma takiego czegoś, magia nie istnieje, to wszystko jest cholernym snem!!! - Wybiegłam z gabinetu, nawet nie oglądając się za siebie.
Nie chciałam aby za mną szli. Bałam się tego, co mogłabym usłyszeć. Skręciłam ostatni raz w lewo i przysiadłam na posadzce. Nie wiedziałam gdzie jestem, miałam problem ze złapaniem oddechu.  Schowałam głowę między kolana, a z moich ust nagle wydobył się histeryczny śmiech. Przecież to niemożliwe. Moi rodzice to zwykli ludzie, niby jak mieliby pochodzić z pradawnej rodziny Łowców? Mama dentystka, tata wykładowca biologii na uniwersytecie. Nic nadprzyrodzonego. Nic nienormalnego. Nic niepokojącego, wskazującego na ową "inność". Nie usłyszałam kroków nadchodzącego Jasona. Chłopak przykucnął naprzeciw mnie i podniósł twarz tak, abym go widziała, a on mnie. Otarł łzę spływającą po moim policzku, która nie miała prawa się pojawić.
- Hej, mała, co jest?
- No nie wiem, pewnie nic. Wcale mi się świat nie wali. Nawet nie wiem czy mogę wam wierzyć. Przecież nie ma takiego czegoś jak wampiry, demony, ani tym bardziej magia!
- Czyli uważasz, że jestem nieprawdziwy?
- Nie to nie tak... Widziałam cię tam, w kafejce.
- No właśnie, a teraz widzisz mnie tu. Czemu nie chcesz uwierzyć?
- Bo to niemożliwe!
- Spójrz.
Wyjął nóż i przyłożył sobie do zgięcia łokcia. W jednym momencie zrozumiałam, co chce zrobić.
- Nie! - szepnęłam.
- Czekaj...
Patrzyłam, jak rozcina sobie ramię. Krew kapała na posadzkę, a on nic sobie z tego nie robił. Sięgnął do kieszeni i wytarł chusteczką ramię. Nagle rana zaczęła się zasklepiać. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Po kilku sekundach z rozcięcia zostało tylko drobne zaczerwienienie.
- Nadal nie wierzysz?
- Jak....?
- Jesteśmy pół wampirami, pamiętasz?
- Och. Racja. Ale to przecież jest sen.
- Nie.
- Tak.
- Nie. Jak mam ci to udowodnić?
- Nie wiem.
Nastała cisza. Żadne z nas się nie odzywało.
- Chcesz się przejść? - szepnął Jason.
- Tak, chętnie.
Chłopak wstał i podał mi rękę. Ruszyliśmy korytarzem, a ja, nie mogąc powstrzymać pytań cisnących mi się na usta, zaczęłam rozmowę.
- Jakie.... moce mają Łowcy?
- Jesteśmy szybsi, silniejsi od innych, trudniej nas zranić, a nasze rany goją od razu. Widzimy w ciemnościach i jesteśmy artystami. Wiesz, piszemy, rysujemy i takie tam. Do tego umiemy hipnotyzować oraz mamy zdolności telepatyczne. No i do tego nieśmiertelność. Poza tym, zwykli z nas ludzie.- przerwał na chwilę - Nie zauważyłaś, że lubisz chodzić w nocy? Że prawie w ogóle nie chorujesz? Że jesteś najzwinniejsza w szkole, a z zajęć artystycznych oraz angielskiego masz najlepsze oceny? Nie wmówisz mi teraz, że nie.
Zamurowało mnie. Miał rację we wszystkim.
- Widzę, że właśnie uświadamiasz sobie prawdę, czyż nie? - zapytał ze złośliwym uśmieszkiem.
Miałam ochotę mu przywalić w tą uśmiechniętą twarz. Mój świat się wali, a on śmieje!
- Spadaj. - Tylko na tyle było mnie stać.
- Nigdy.
- Czy... to prawda? Jestem jedną z was?
- Tak. Nie. To skomplikowane. Jak się tu dostałaś?
- Normalnie. Poszłam spać i nagle byłam w jakimś ciemnym Pokoju, jak to nazwaliście, i kula światła weszła we mnie.
- Weszła w ciebie?
- No tak, chyba wiesz o co chodzi. Znalazłam się przed drzwiami do Akademii, przesunęłam ręką po tych znaczkach...
- Runach.
- .... i  weszłam. Znalazłeś mnie i koniec historii.
- Ciekawie. Nikt nie umie wejść sam do Akademii, chyba że jest Łowcą.
- Przed chwilą mówiłeś, że jestem. 
- Nie do końca. Musisz przejść inicjację, o ile chcesz zostać jedną z nas.

6 komentarzy:

  1. Mówiłam ci, że to fajnie, że zaczynasz się rozpisywać? To dobrze, naprawdę dobrze. Przydałoby się jeszcze troszkę więcej opisów, aby zachować proporcje między nimi a dialogami, ale jest dobrze.
    Przyjemnie się czytało.
    Jakoś wcale się nie dziwię reakcji Sophie. Też nie wzięłabym tych wszystkich informacji na poważnie, gdybym znalazłabym się na jej miejscu. Z góry uznałabym, że to jakiś zwariowany sen, czy co tam jeszcze.
    Ah, czyli Łowcy to półwampiry? No tak, mówiłaś, że wprowadzisz zmiany i będziesz chciała stworzyć swój własny świat. To dobrze, że nie powielasz schematów.
    Co jeszcze? Aha, polubiłam Jasona, ale to chyba już mówiłam. Całkiem sympatyczny typek z niego. I mam nadzieję, że często będzie się tutaj przewijać.
    Oh, a jednak inicjacja? Na czym będzie polegać? Czy dziewczyna w ogóle się na to zgodzi? Jestem ciekawa ^^
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie na nowy rozdział
    http://ostatni-upadek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak na razie będzie sporo dialogów, ponieważ Sophie będzie miała duźy dylemat oraz zostanie wyjaśnione wiele spraw.
    Chciałabym jeszcze się zapytać o jedną rzecz: Czyżby nie było błędów? To zbyt piękne xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyłapałam kilka interpunkcyjnych, ale nie były jakieś bardzo rażące. Na przykład:
      Nie chciałam aby za mną szli. - przed "aby" stawiamy przecinek
      Przecież nie ma takiego czegoś jak wampiry, demony, ani tym bardziej magia! - Tutaj z kolei przecinek przed "ani" jest potrzeby :) Dopiero jeżeli powtórzyłabyś to słowo musiałabyś go użyć, np. Nie mam ani książek, ani zeszytów.
      Poza tym, zwykli z nas ludzie.- przerwał na chwilę - Nie zauważyłaś, że lubisz chodzić w nocy? - Tutaj masz źle postawioną kropkę. Po ludzie nie powinno jej być, natomiast po "chwilę" już tak :)
      Tylko tyle wpadło mi w oko. Sama widzisz, że jest coraz lepiej z rozdziału na rozdział :D

      Usuń
  3. Ufff.... dziękuję! Gdyby nie było interpunkcyjnych, pomyślałabym, że coś jest bardzo mocno nie tak :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Demonicznę, pociągające i fascynujące. CEkawa historia się tworzy :D

    xoxo

    OdpowiedzUsuń