środa, 29 stycznia 2014

R1

Szybkim krokiem przeszłam przez ulicę w stronę Evelyn. Moje myśli były zaprzątnięte pewnym wysokim facetem o szarych oczach, dzięki któremu prawie rozjechał mnie pan Everdson. Przy najbliższej okazji nie omieszka naskarżyć mojej mamie... już się cieszę! Kolejna jatka w domu się szykuje.
Idąc z przyjaciółką do domu przez park, myślałam tylko o jednym: Kim on jest? Ev trajkotała jak nakręcona, a ja stawiałam automatyczne, wyuczone kroki, patrząc nieobecnym wzrokiem w przestrzeń przede mną. Najdziwniejsze jest to, że ona zdawała się niczego nie zauważać, pomimo że tyle razy odgadywała mój humor nawet na mnie nie spoglądając. Byłam bardzo zadowolona z takiego obrotu spraw, gdyż nie chciałam dzielić się moimi przemyśleniami i uczuciami. Dlaczego? Nie wiem. Miałam przeczucie, że ona nie powinna mieć z tym nic wspólnego.Gdy przyszedł czas się pożegnać, dziewczyna ryknęła mi do ucha:
- SOPHIE!!!!
- Czego? - wrzask sprowadził mnie z powrotem na Ziemię.
- Co ci jest? Nigdy nie byłaś tak milcząca jak dzisiaj. Do tego Everdson prawie cię rozjechał. Ciebie - najzwinniejszą dziewczynę w szkole!
- Nic mi nie jest Ev, serio. Po prostu jestem zmęczona. - odparłam pragnąc natychmiast uciec do domu.
Przyjaciółka spojrzała na mnie podejrzliwym wzrokiem.
- Niech ci będzie... Mam nadzieję, że do jutra ci przejdzie, bo mamy sprawdzian, pamiętasz?
- Taaaak.... Pa, do jutra! - bąknęłam i pobiegłam do domu.
- Cześć! - krzyknęła za mną Evelyn.
Drzwi otwierałam drżącymi rękami. Przebiegłam przez korytarz i rzuciłam się z całym impetem na łóżko. Nagle dopadło mnie coś na rodzaj zmęczenia. Nie miałam na nic siły, mój mózg przestał pracować. Chcąc nie chcąc usnęłam, ale gdybym widziała wtedy co się stanie, nigdy bym na to nie pozwoliła...

4 komentarze:

  1. Krótki ten rozdział, ale i tak przeczytałam go z przyjemnością.
    Coś dzieje się z tą naszą bohaterką, a ja mam takie wrażenie, że zamieszany jest w to ten tajemniczy ktoś z prologu. Jestem ciekawa, co takiego wydarzy się w dalszej części, skoro dziewczyna tak bardzo żałuje tego snu. Co jej się przyśniło? Kurczę, lecę czytać dalej. Bo moje przeczucie podpowiada mi, że będzie to, coś interesujące.

    ...dzięki któremu prawie rozjechał pan Everdson - coś chyba zgubiłaś, nie powinno tam być rozjechał mnie czy coś podobnego?
    Najdziwniejsze jest to... - skoro już w poprzednich zdaniach zastosowałaś czas przeszły, to ja bym się tego trzymała i napisała zamiast jest - było.
    tyle razy odgadywała mój humor nawet na mnie nie spoglądając. - przed nawet przecinek.
    - Czego? - wrzask sprowadził mnie z powrotem na Ziemię. - w tym przypadku wrzask powinnaś napisać wielką literą, ponieważ nie odnosi się on do poprzedzającej wypowiedzi. Tylko wtrącenia typu powiedziałam, rzekłam, pomyślałam itp. piszemy małą literą. Jeżeli mamy zdanie podobne do powyższego, koniecznie stawiamy dużą literę. Też długo nie mogłam tego ogarnąć ;)
    - Nic mi nie jest Ev, serio. Po prostu jestem zmęczona. - odparłam pragnąc natychmiast uciec do domu. - tutaj natomiast niepotrzebnie postawiłaś kropkę na końcu wypowiedzi. W takich sytuacjach się ich nie używa i po odparłam powinnaś postawić przecinek.

    Lecę do rozdziału drugiego!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jedno co się wpadło mi na myśl od razu po przeczytaniu, to że rozdział jest ''KRÓTKI''. Ale podobał mi się rozdział. Sophie - strasznie mi się to imię podoba. Czyli jest osobą ''idealną'', dobrą we wszystkim? Oj ciekawi mnie co tam Pani autorka wymyśliła dalej ;D Ten chłopak, kim on jest? Widać nie prędko wylezie z jej pamięci, a Evelyn się o nim nie dowie. A może jednak :D Hahah I przerąbane, i nie, mieszkać w takim miasteczku, gdzie wszyscy się znają. Ale chyba chciałabym, a może to tylko głupie wyobrażenie miasteczkowej, o takich miejscowościach, zaślepiają mi ich prawdziwy obraz. Och nie ważne, zaczynam gadać o niczym, a chciałam dobre wrażenie zrobić ^^''

    OdpowiedzUsuń